Logo
Wydrukuj tę stronę

Konflikt wokół Iranu podbije koszty logistyki w UE

Dziś, z perspektywy operacji logistycznych w Polsce, nie widzimy bezpośrednich zakłóceń wynikających z konfliktu w Zatoce Perskiej. Mamy klientów powiązanych biznesowo z tym regionem, ale produkcja i główne strumienie dostaw realizowane są w innych krajach, więc na tym etapie jest po prostu za wcześnie, by mówić o twardych konsekwencjach operacyjnych. Natomiast w scenariuszu eskalacji lub przedłużającej się niestabilności rośnie koszt niepewności w łańcuchach dostaw, a to zwykle przyspiesza decyzje o skracaniu i regionalizacji sieci. Dla Polski to nie tyle zagrożenie, co potencjalne okno na wzmocnienie roli hubu e-commerce w UE.

Jeżeli napięcie będzie narastało lub utrzyma się dłużej, najbardziej prawdopodobny kanał wpływu jest pośredni, a nie bezpośrednio operacyjny w Polsce. Rynek może reagować wyprzedzająco na ryzyko w globalnym handlu: większą ostrożnością przewoźników i ubezpieczycieli, częstszymi korektami warunków oraz większą zmiennością stawek na wybranych kierunkach. Wątek paliwowy w tym kontekście będzie oznaczać potencjalny wzrost kosztów transportu z Azji (zwłaszcza z Chin) oraz możliwe wzrosty dopłat paliwowych. Przy czym najsilniejszy, bezpośredni efekt rynkowy może dotyczyć regionów, które w większym stopniu konsumują surowiec z tego obszaru, m.in. Chin i Indii. W Europie to raczej scenariusz, w którym rynek podniesie cenę ryzyka, niż sytuacja, w której już dziś widzimy twardą presję kosztową.

Trzy horyzonty dla e-commerce

Sektor e-commerce za obecną sytuację geopolityczną powinien patrzeć etapami i warunkowo. W horyzoncie dni–2 tygodni mówimy przede wszystkim o wzroście niepewności i ostrożności rynkowej, bez konieczności natychmiastowych zmian w operacjach, ale z większą czujnością w planowaniu i w kontraktowaniu transportu. W horyzoncie 2–8 tygodni konsekwencje mogą się pojawić dopiero, jeśli konflikt będzie eskalował lub napięcie utrzyma się na podwyższonym poziomie. Wtedy część rynku może zacząć dyskutować indeksacje, dopłaty czy większą selektywność dostępnej pojemności na niektórych relacjach. W horyzoncie 2–6 miesięcy, w scenariuszu przedłużającej się niestabilności, firmy częściej będą przechodzić od zarządzania ryzykiem do decyzji strukturalnych. Będą stawiać na większą dywersyfikację dostaw, skracanie łańcuchów i lokowanie zapasu bliżej popytu w UE. Dla polskiego e-commerce oznacza to, że ryzyko krótkoterminowe dotyczy głównie przewidywalności i kosztu dostaw cross-border, a niekoniecznie bieżącej ciągłości operacji.

Regionalizacja jako szansa dla Polski

Najważniejszy wniosek strategiczny jest taki, że regionalizacja to trend długoterminowy, który w okresach napięć geopolitycznych może po prostu przyspieszyć. Polska może na tym zyskać nie dlatego, że ktoś przegrywa, tylko dlatego, że potrafi zaoferować e-commerce stabilność kosztową i operacyjną. W szczególności mam na myśli przewidywalny koszt obsługi zamówienia, skalowanie w pikach, dobrą terminowość oraz sprawną obsługę zwrotów. Jeśli niestabilność będzie się utrzymywać, marki będą częściej wybierać takie huby w UE, które redukują ryzyko i poprawiają kontrolę nad doświadczeniem klienta. I to jest przestrzeń, w której polska logistyka może budować przewagę.

Źródło: Fulfilio

Czytaj także:
Poczta Polska z transportem agregatów prądotwórczych na Ukrainę
Wojna w Iranie może rozjechać zyski polskich przewoźników
Wymiana handlowa transgraniczna wchodzi w nowy etap: od przetrwania do strategii

© 2000-2025 Sieć Badawcza Łukasiewicz - Poznański Instytut Technologiczny