Koniec „taniej paczki” i nowa walka o ostatnią milę
- Oprac. M.T.
- Kategoria: Logistyka
Rok 2025 w e-commerce i TSL pokazał, że o wyniku firmy coraz częściej decyduje nie sama sprzedaż, lecz sprawność operacyjna. „Tania paczka” przestała być oczywistą obietnicą, bo koszty zaczęły rosnąć dokładnie tam, gdzie wkradają się błędy: w danych, gabarytach, opakowaniach i przesyłkach niestandardowych. Do tego na początku 2026 roku rynek dostał mocny impuls w postaci informacji o przejęciu InPostu w transakcji wycenianej na 7,8 mld euro, co znów ustawiło w centrum dyskusji automaty paczkowe, punkty odbioru i ekonomikę doręczeń w Europie.
W ocenie ekspertów Globkurier rok 2026 będzie stał pod znakiem lepszej kontroli kosztów, porządkowania danych i rozsądnej dywersyfikacji w obszarze ostatniej mili, przy niezmiennie wysokich oczekiwaniach klientów. Dodatkowym czynnikiem będzie rosnący wpływ narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, które przyspieszają porównywanie ofert i szybciej uwypuklają warunki dostawy oraz zwrotu.
Koniec „taniej paczki”: dopłaty, porządek w danych i realna cena błędów
W 2025 roku coraz wyraźniej było widać, że „tania paczka” jest warunkowa: utrzymanie kosztu zależy od tego, czy przesyłka mieści się w standardzie i czy dane w systemie zgadzają się z rzeczywistością. Przewoźnicy doprecyzowali zasady naliczania opłat, a dopłaty częściej pojawiały się przy paczkach odbiegających od standardu. Dotyczyło to między innymi przesyłek nieregularnych, źle opisanych lub przewymiarowanych, gdy opakowanie zawierało zbyt dużo pustej przestrzeni. W praktyce firmy musiały wrócić do podstaw i wprowadzić większą dyscyplinę: weryfikować rozliczenia jeszcze przed fakturą, pilnować wymiarów i wagi w systemach oraz trzymać standard pakowania.
Problem polega na tym, że oczekiwania klientów idą w inną stronę. Raport Metapack i Retail Economics wskazuje, że w 2026 roku koszt dostawy jest najważniejszym elementem doświadczenia dostawy dla 36% badanych, podczas gdy w 2023 roku było to 32%. Ten sam raport pokazuje, że w Europie 56% konsumentów oczekuje standardowej dostawy w 2 dni. To tworzy trudną układankę, ponieważ zgodnie z oczekiwaniami dostawa ma być szybka i przewidywalna, ale bez wzrostu kosztów dla klienta, podczas gdy operatorzy coraz dokładniej rozliczają dodatkową pracę i koszty przewozu.
W 2025 roku firmy dostrzegły, że koszt dostawy nie wynika już tylko z cennika, ale z jakości operacji. Najprostsze rzeczy zaczęły decydować o wyniku: zgodność danych, rozsądne pakowanie i powtarzalność procesu. Jeżeli to działa, paczka jest przewidywalna kosztowo. Jeżeli nie działa, pojawiają się dopłaty i korekty, które zjadają marżę. Dlatego „tania paczka” nie zniknęła całkiem, a stała się nagrodą za porządek w procesie.
– mówi Mateusz Pycia, prezes Globkurier, technologicznego partnera logistycznego wspierającego firmy w organizacji krajowych i międzynarodowych dostaw.
InPost i sygnał dla Europy: automaty i PUDO jako twarde aktywa
Ogłoszenie porozumienia w sprawie przejęcia InPostu dodatkowo przyciągnęło uwagę rynku, bo dotyczy kluczowego elementu logistyki e-commerce, czyli ostatniej mili. Według podawanych informacji konsorcjum inwestorów uzgodniło transakcję wycenianą na 7,8 mld euro, a jej finalizacja ma nastąpić w drugiej połowie 2026 roku. Wśród inwestorów znajduje się FedEx, a dla branży europejskiej kluczowe jest to, że w centrum tej układanki stoją automaty paczkowe i punkty odbioru, czyli rozwiązania, które z jednej strony poprawiają wygodę odbioru, a z drugiej pomagają ograniczać koszty doręczeń. W tym ujęciu infrastruktura ostatniej mili coraz częściej działa jak twarde aktywa, które dają skalę, dostępność i przewidywalność kosztu, zwłaszcza w momentach wzmożonego popytu.
Raport nShift opisuje, jak duża jest już infrastruktura out of home w Europie. W 2023 roku było to około 155 tys. automatów paczkowych oraz około 349 tys. punktów PUDO. W Wielkiej Brytanii w latach 2024 i 2025 z automatów lub punktów PUDO korzystało dwóch na pięciu dorosłych. To pokazuje, że odbiór poza domem przestaje być dodatkiem i coraz częściej staje się oczekiwaną opcją na etapie checkoutu, bo wybór miejsca odbioru bywa dla klientów ważniejszy niż sama deklarowana szybkość. nShift zwraca też uwagę, że brak preferowanej opcji dostawy lub zwrotu potrafi uderzyć w konwersję. W praktyce sieć OOH pomaga ograniczać koszty i zmniejszać liczbę nieudanych doręczeń, a jednocześnie utrzymać jakość obsługi.
W tej transakcji warto patrzeć na różnicę skali i na logikę operacyjną. FedEx jest ogromny, ale InPost zbudował w Europie model last mile, który w wielu sytuacjach jest po prostu tańszy i bardziej przewidywalny, bo opiera się na automatach paczkowych i punktach PUDO. Jeśli FedEx zacznie szerzej wykorzystywać tę sieć, może wzmocnić swoje usługi lokalne i poprawić ekonomikę doręczeń w Europie. To z kolei może zaostrzyć konkurencję, która już dziś jest pod presją, także przez rozwój własnych usług wysyłkowych Amazona w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, we Francji i w Niemczech. Dla największych operatorów, zwłaszcza DHL, połączenie międzykontynentalnej siły FedEx z niskokosztową pierwszą i ostatnią milą InPost może być trudne do zneutralizowania.
– komentuje Mateusz Pycia.
W 2026 roku AI przyspiesza porównania ofert
W 2026 roku dostawa będzie jeszcze bardziej widoczna dla klientów, bo coraz częściej wspierają się oni narzędziami AI przy wyborze oferty. Metapack i Retail Economics podają, że 28 procent konsumentów korzystało w ostatnich 12 miesiącach z narzędzi chat based AI w zadaniach zakupowych, a w grupie poniżej 45 lat było to 40 procent. To oznacza, że klient szybciej porówna nie tylko cenę produktu, ale też warunki dostawy i zwrotu, a brak jasnych zasad częściej kończy się porzuceniem koszyka i spadkiem konwersji.
Raport nShift przypomina przy tym, że ostatnia mila wciąż odpowiada za około 60-70 proc. kosztu dostawy paczki. Dlatego rozwiązania typu OOH, konsolidacja i lepsze planowanie tras nie są dodatkiem, tylko realnym sposobem na pogodzenie kosztu z jakością. Branża wchodzi więc w czas, w którym koszt, wybór formy doręczenia i jakość danych będą ze sobą ściślej połączone niż wcześniej.
Widać zmianę po stronie klienta. Jeśli ktoś używa narzędzi AI do porównania ofert, to warunki dostawy i zwrotu stają się równie ważne jak cena. I to jest kolejny powód, żeby trzymać dane w porządku i budować przewidywalność w last mile. Ostatnia mila kosztuje najwięcej, więc nie da się jej naprawić jedną decyzją. W 2026 roku kluczowe będzie połączenie kilku elementów jednocześnie: porządku w danych, rozsądnego pakowania, wykorzystania OOH tam, gdzie to faktycznie działa oraz przygotowanych wariantów działania na okresy wzmożonego ruchu. Presja kosztowa nie odpuści, a oczekiwania klientów pozostaną wysokie.
– podsumowuje Mateusz Pycia, prezes GlobKurier.
Źródło: Globkurier