Zaloguj się

Paliwowa perspektywa nadchodzących tygodni

  •  Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce
  • Kategoria: Transport i spedycja

Bazowy scenariusz na najbliższe tygodnie to utrzymanie Brent w przedziale 65–69 USD za baryłkę, choć przełom dyplomatyczny mógłby obniżyć ceny, a eskalacja w rejonie Ormuz – je wyraźnie podnieść. Nawet przy stabilnej ropie diesel w Europie może drożeć z powodu marż, zapasów i kosztów transportu. W Polsce ceny pozostają relatywnie niskie (Pb95 ok. 5,60–5,70 zł/l, diesel 5,90–6,00 zł/l), ale w hurcie widać lekką presję wzrostową, która może przełożyć się na stacje.

Polska nadal znajduje się w dolnej części europejskiej skali cen detalicznych paliw z cenami na poziomie: Pb95 ok. 5,60–5,70 zł/l, diesel ok. 5,90–6,00 zł/l. W hurcie widoczna jest jednak lekka presja wzrostowa. Na razie nie przekłada się ona istotnie na ceny detaliczne, ale przy utrzymaniu obecnych poziomów możliwa jest dalsza korekta w górę na stacjach w kolejnych dniach. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje kurs USD/PLN.

Na rynku notowania ropy Brent lekko zniżkowały – z 68,05 USD za baryłkę do 67,75 USD za baryłkę. Był to drugi z rzędu tydzień spadków. Wahania intraday były generalnie ograniczone, z jednym istotnym wyjątkiem: w czwartek cena spadła z 69,40 USD do 67,52 USD po informacji agencji Reuters, że OPEC+ może zwiększyć wydobycie od kwietnia. Ruch ten pokazał, jak krucha jest obecna wycena, jeśli rynek zaczyna wątpić w kontynuację cięć produkcyjnych.

Głównym czynnikiem pozostaje premia za ryzyko geopolityczne. W lutym notowania Brent były wspierane napięciami między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Od początku roku cena wzrosła z około 60 USD do niemal 70 USD za baryłkę – wyłącznie w reakcji na obawy o zakłócenia podaży.

W ubiegłym tygodniu pojawiły się pierwsze sygnały deeskalacji: Donald Trump zasugerował możliwość porozumienia z Teheranem w ciągu około miesiąca, irański minister spraw zagranicznych mówił o „bardziej realistycznym” podejściu USA, a rozmowy w Genewie trwają. Jednocześnie Trump stwierdził, że „zmiana reżimu w Iranie byłaby najlepszym rozwiązaniem”. Taka sprzeczna komunikacja utrzymuje spekulantów w ostrożności i ogranicza skalę ewentualnych spadków.

Rynek zareagował natychmiast – część zabezpieczających długich pozycji została zamknięta. Premia za ryzyko nie zniknie jednak z dnia na dzień. Szacunki wskazują, że bez napięć wokół Iranu Brent mógłby być tańszy o 4–6 USD. Kluczowym „ubezpieczeniem geopolitycznym” pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowej podaży ropy; jej zablokowanie mogłoby szybko podnieść ceny w okolice 90 USD za baryłkę.

Kluczową datą jest 1 marca, kiedy spotyka się rdzeń producentów OPEC+. Według przecieków Reutersa Arabia Saudyjska i Rosja rozważają zwiększenie wydobycia od kwietnia, aby odzyskać udział w rynku.

Informacja ta sprowadziła Brent do intradayowego minimum; choć część spadku została później odrobiona, efekt psychologiczny pozostał. Wyznacza to de facto sufit cenowy: gdy inwestorzy uznają, że wyższe ceny sprowadzą na rynek dodatkowe baryłki, każda próba wzrostu napotyka podaż. Nagłówki geopolityczne mogą krótkoterminowo windować ceny, ale bez realnego zacieśnienia bilansu fizycznego trudno oczekiwać trwałej zwyżki.

Za tygodniowymi wahaniami kryje się niewygodna rzeczywistość makroekonomiczna. W lutowym raporcie Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje nadwyżkę podaży w 2026 r. na niemal 4 mln baryłek dziennie – napędzaną rekordową produkcją w USA, Kanadzie, Brazylii i Gujanie. W krótkoterminowej prognozie (STEO, 10 lutego) amerykańska EIA przewiduje średnią cenę Brent na poziomie 58 USD w 2026 r. oraz 53 USD w 2027 r. Z technicznego punktu widzenia Brent napotkał opór w okolicach 71,05 USD, tworząc formację podwójnego szczytu, której nie udało się przełamać. Dane z USA o niespodziewanym wzroście zapasów ropy i benzyny dostarczyły kolejnego sygnału spadkowego – rynek fizyczny nie wygląda na napięty.

Perspektywa nadchodzących tygodni

W nadchodzących tygodniach scenariuszem bazowym jest utrzymanie notowań w przedziale 65–69 USD za baryłkę. Dyplomatyczny przełom w Genewie połączony ze wzrostem wydobycia OPEC+ od kwietnia mógłby sprowadzić Brent poniżej 65 USD, otwierając przestrzeń do spadku kosztów paliwa. Z kolei eskalacja w rejonie Cieśniny Ormuz oznaczałaby gwałtowny wzrost kosztów logistycznych. Nawet jeśli Brent pozostanie w trendzie bocznym, ceny diesla w Europie mogą zachowywać się odmiennie. Znaczenie mają marże rafineryjne, poziom zapasów destylatów średnich oraz koszty ubezpieczenia na kluczowych szlakach żeglugowych. „Spokojny” rynek ropy nie musi więc automatycznie oznaczać stabilnych cen diesla w Europie.

Źródło: Malcom FInance

Czytaj także:
Nowy odcinek podcastu - Co przyniesie  2026 rok branży TSL?
Zmienność cen paliwa w transporcie
Sektor TSL i magazynowy z ostrożnym optymizmem na początku 2026 roku

Zaloguj się by skomentować