Rynek paliwowy i rosnące koszty logistyki
- Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce
- Kategoria: Logistyka
Wzrost cen ropy napędzany napięciami geopolitycznymi ma charakter przejściowy, ale na rynku paliw w Europie to diesel pozostaje najbardziej wrażliwy na ograniczenia podaży i rosnące koszty logistyki.
Ceny paliw w Polsce ponownie spadły – zarówno benzyna Pb95, jak i olej napędowy potaniały o 2 grosze na litrze. Obecne poziomy na stacjach wciąż odzwierciedlają wcześniejsze spadki notowań ropy oraz relatywnie korzystne warunki walutowe, co przekłada się na krótkoterminową stabilizację cen dla kierowców i firm transportowych.
Jednocześnie na globalnym rynku ropy w ostatnich dniach obserwowaliśmy wyraźne wzrosty notowań. Cena ropy Brent w ubiegłym tygodniu wzrosła o ponad 3%, sięgając w trakcie sesji około 70,5 USD za baryłkę – najwyższego poziomu od września. Choć na początku lutego doszło do lekkiej korekty, Brent pozostaje wyraźnie powyżej poziomów z początku stycznia, kiedy była notowana w okolicach 61 USD za baryłkę. Oznacza to wzrost rzędu blisko 8% w skali miesiąca.
Głównym czynnikiem wspierającym ceny była premia za ryzyko geopolityczne, związana z napięciami wokół Iranu i sytuacją w regionie Zatoki Perskiej. Zaostrzenie retoryki ze strony USA, doniesienia o zwiększonej obecności militarnej oraz znaczenie Cieśniny Ormuz – przez którą przechodzi około jedna piąta światowego morskiego handlu ropą – skłoniły rynek do wyceny potencjalnych zakłóceń podaży. W efekcie ceny zostały podbite o kilka dolarów na baryłce, mimo że fizyczne dostawy surowca pozostają niezakłócone. Tego typu ruch ma jednak charakter „ubezpieczeniowy” i pozostaje wrażliwy na sygnały deeskalacyjne, co było widoczne po pojawieniu się informacji o możliwych rozmowach dyplomatycznych.
Drugim istotnym wsparciem dla rynku była decyzja OPEC+ o przedłużeniu obowiązujących ograniczeń wydobycia co najmniej do marca 2026 roku. Grupa, obejmująca m.in. Arabię Saudyjską i Rosję, uzasadniała ją słabszym sezonowym popytem w pierwszym kwartale oraz względnie zdrowym poziomem zapasów. Jednocześnie OPEC+ pozostawia sobie elastyczność – w razie szybkiego wzrostu cen część ograniczonych wolumenów może zostać stopniowo przywrócona na rynek. To z jednej strony stabilizuje notowania Brent, z drugiej ogranicza potencjał trwałych, dynamicznych wzrostów.
W ostatnich 48 godzinach rynek pozostaje zmienny, ale bez jednoznacznego impulsu do dalszego silnego wzrostu cen ropy. Fundamenty podaży – zwłaszcza po stronie producentów spoza OPEC – pozostają relatywnie solidne, a ewentualne zakłócenia (np. związane z warunkami pogodowymi w USA) mają charakter przejściowy. Oznacza to, że bez nowej eskalacji geopolitycznej trudno mówić o trwałej presji wzrostowej na ceny surowca.
Z perspektywy rynku paliw gotowych kluczowa pozostaje jednak sytuacja w Europie. Ceny diesla są bardziej wrażliwe niż ceny benzyny, ze względu na napięte zapasy destylatów średnich oraz podwyższone koszty logistyki. Omijanie części tras przez Morze Czerwone i wydłużanie szlaków transportowych wokół Afryki przekłada się na wyższe koszty frachtu i ubezpieczenia, co może okresowo podbijać ceny oleju napędowego niezależnie od stabilnych notowań ropy.
Dla firm transportowych i logistycznych oznacza to względnie stabilne otoczenie cenowe w krótkim terminie, ale przy utrzymującym się ryzyku punktowych wzrostów kosztów paliwa. Kluczowe pozostaje monitorowanie marż rafineryjnych, kosztów dostaw paliw gotowych oraz sytuacji w kluczowych wąskich gardłach handlu morskiego. Ewentualna eskalacja napięć w Cieśninie Ormuz lub na Morzu Czerwonym pozostaje głównym czynnikiem, który mógłby szybko przełożyć się na wyraźny wzrost cen paliw.
Źródło: Malcom Finance